Dawno tu nic nie pisałam.
Ale byłam nad morzem w Sarbinowie a tam kiepsko z netem a zdjęcia z telefonu nie są za piękne :)
A więc.. Nie wiem od czego zacząć...
Pobudka o czwartej rano.. że co ?!
Ale dałam radę , podróż była wykańczająca bo trwała siedem godzin a przewidywałam cztery.
Ale tak to już jest jak się jedzie w piątek , a na dodatek było mnóstwo wypadków.
Pogoda była w kratkę,ale to jest normalne nad polskim morzem.
Bardzo miłe osoby , fajna atmosfera. Ale najgorsze to że imprez brak.
Ale jednak przyjechałam żeby odpocząć od pewnych osób więc z jednej strony dobrze..
Moje przywitanie z Vanessą było magiczne, podbiegłyśmy do siebie jakbyśmy nie widziały się rok.
A to niby tydzień , ale nie wiem jak to by było gdyby nie było Jej.
Dzięki że jesteś tey !
Macie tu kilka zdjęć , za dużo ich nie ma ale zawsze coś ;))